Czuła, ale i śmiertelnie poważna czarna komedia. Namalowany z nieskrępowaną wyobraźnią portret zwierzęcych odruchów, których emocjonalna siła was porazi.
Nick James, „Sight&Sound”
Adam Nayman, „Cinemascope” Attenberg bada samice i samców rodzaju ludzkiego, jakby to były biedne małe stworzonka desperacko próbujące dreptać z jednego miejsca w drugie. Film został zainspirowany dokumentami Davida Attenborough, (…) reżyserka podchodzi do tematu z podobną brytyjską flegmą, oddala się jednak o lata świetlne od przyrodniczych dokumentów. Attenberg, z nowoczesnym, industrialnym pejzażem, pełnymi gier słownych dialogami i tanecznymi interludiami inspirowanymi Ministerstwem głupich kroków Monty Pythona czy Fassbinderowskim Katzelmacherem, porusza się w rejonach, w które przed Tsangari zapuszczali się Godard czy Bresson.
Anthony Kaufman „Village Voice” Attenberg to przenikliwy portret ludzkiego gatunku, intelektualne ćwiczenie traktujące ludzi niczym pionki przesuwane po szachownicy i obserwowane beznamiętnym wzrokiem, choć ze szczerą intencją zrozumienia i zanalizowania najdrobniejszego szczegółu. (...) Kamera i mikrofony rejestrują wszystko w niemal naukowy sposób, docierając do zagadnień najwyższej wagi: ludzkiej seksualności, ewolucji, końca pewnej epoki, a w końcu także pochodzenia i uwarunkowań gatunku ludzkiego.
Dan Fainaru, „Screen Daily” Imponujące... Ciekawe, ale też w dziwny sposób niepokojące doświadczenie.
Boyd van Hoeij, „Variety” „Attenberg" jest dziełem bardzo osobistym, portretującym bohaterów z dozą mądrego, delikatnego humoru. Doskonale współgrają w obrazie ciekawe zdjęcia, oczyszczone z nadmiaru środków, jakby przezroczyste aktorstwo, niewiele, ale ważnych w treści dialogów, ostra muzyka Suicide, niespieszna narracja zderzająca dwa egzystencjalne procesy: umieranie ojca i seksualną inicjację córki. Zaletą jest delikatnie rysowana intymna, przyjacielska relacja ojca i córki. Magdalena Podsiadły „Gazeta Wyborcza Wrocław” Awangardowość Tsangari przejawia się w tym, że formułę kina arthousowego rozszerza o sekwencje sięgające do wielu innych porządków. „Attenberg" to seans estetycznych niespodzianek. Błażej Hrapkowicz „Kino” (…) „Attenberg" Athiny Rachel Tsangari - hipnotyczny, precyzyjnie rozpisany i wyreżyserowany, a jednocześnie (…) dość „bezpieczny" i klarowny. Paweł Felis „Gazeta Wyborcza”






