|
Formalnie Element zbrodni łatwo sklasyfikować, to film policyjny i czarny, o serii morderstw i tropieniu mordercy. Ale... Lars von Trier powtarza z uporem: Jestem mocno przekonany, że ten film to rodzaj rozważania o filmie. I dodaje bardziej wyczerpująco: Mój film ma kupę przodków, inspiracją był ekspresjonizm. To także bękart kina amerykańskiego i europejskiego. Od siebie dodam, że także "bękart" surrealizmu, równocześnie literatury znaczonej takimi nazwiskami jak Hammett i Robbe-Grillet.
Choć Element zbrodni jest produkcji duńskiej, dialogi są mówione po angielsku. Lars von Trier uzasadnia to dwojako, niekomercjalnie: rzecz dzieje się gdzieś w Europie i chodzi o to, by film pozbawić wszelkiej "duńskości"; po wtóre - do takich gatunków, jak filmy policyjne, detektywistyczne i kryminalne najlepiej pasuje język angielski. Stąd w rolach głównych Anglosasi: inspektor Fisher - Michael Elphic, prostytutka Kim - Me Me Lei, profesor Osborne - Esmond Knight i szef policji Kramer - Jerold Wells, z pochodzenia Australijczyk. Z wykonawców najciekawszą postacią jest Esmond Knight, niewidomy aktor filmowy, telewizyjny i teatralny. W czasie II wojny światowej był oficerem na "Prince of Wales", który zatonął trafiony pociskami pan-cernika "Bismarck". Wtedy stracił wzrok. Dziś ma 78 lat (w istocie 79, gdyż Esmond Penington Knight urodził się 4 maja 1906 r., w East Sheen, Surrey, w Anglii. Ten wy-bitny aktor, występujący od 1925 r., grał zarówno role szekspirowskie, m. in. w tele-wizyjnej serii BBC Shakespeare, jak i występował w popularnych serialach, m. in. Ja, Klaudiusz. Po roli Osborne'a w filmie von Triera zagrał jeszcze w dwóch produkcjach telewizyjnych i Supermanie IV. Zmarł 23 lutego 1987 r. , sic! , w Egipcie - przyp. KS).
Jakkolwiek akcja jest sensacyjno-psychologiczna, nie ona, czy raczej nie tylko ona decyduje o filmie. Bowiem przede wszystkim decyduje sama obrazowość filmu, jego koncepcja wizualna. Podstawowym elementem jest wykreowany obraz świata bu-twiejącego od wilgoci - uniwersum ciemności i wody, gnicie i rozpad. (...) Warstwa wizualna, wyjątkowo kreacyjna, zarazem sugestywna - przylega do treści. (...) Ele-ment zbrodni - mimo cytatów i para cytatów z innych filmów, mimo wyraźnych nawią-zań do różnych poetyk, nawet estetyk - jest dziełem spójnym i jednorodnym. Co więcej - dziełem fascynującym. Jest taki dzięki pasji autorów, dzięki jednorodności niejednorodnego tworzywa, wreszcie dzięki jakiejś posępnej metafizyce. To także szpetota przemieniona w piękno, w deliryczną urodę kadrów i sekwencji. Wszystko przemija: to powiedzenie można przekształcić na "wszystko gnije"... Tu miejsce na, co prawda dość ryzykowne, skojarzenie między Śmiercią w Wenecji a Elementem zbrodni.
Aleksander Ledóchowski - Element zbrodni, Film, nr 2/1985
|