UPOKORZENI
De Ydmygede/The Humiliated
Dokumentalny zapis powstawania Idiotów Larsa von Triera przeznaczony dla ludzi młodych i dorosłych
Scenariusz, realizacja, zdjęcia, produkcja Jesper Jargil
Dania 1998
kolor, 90 minut (wersja kinowa), 50 minut (wersja telewizyjna)
 
Duński dokumentalista Jesper Jargil (urodzony w 1945 roku) zaczął pracę nad Upokorzonymi wiosną 1997 roku, kiedy Lars von Trier zaczął dobierać zespół aktorski do swojego projektu - pierwszego filmu respektującego reguły manifestu DOGMA 95. Nie było jeszcze scenariusza, zespołu; wiadomy był jedynie tytuł. Podczas tych zdjęć próbnych zdecydował się - w pewnym sensie - wyprzedzić zamysł Idiotów, skonfrontować eksplikacje reżysera z późniejszą ich realizacją na ascetycznie zaaranżowanym planie filmowym. By maksymalnie wczuć się w atmosferę pracy von Triera, asystował mu z identyczną małą kamerą wideo, której nie wypuszczał z ręki. Improwizowany wydarzeniami na planie scenariusz został dodatkowo wzbogacony dziennikiem Larsa von Triera, zapisanym na gorąco komentarzem do własnej pracy i estetycznych rozwiązań. Upokorzeni są filmem opisującym wyłanianie się z chaosu innego filmu od zera, od pytania Larsa von Triera adresowanego do młodych aktorów, czy mieli już kiedyś kontakt z kinem i czy znane są im reguły DOGMY.
Jesper Jargil patrzy na pracę Larsa von Triera zza jego ramienia, ale oprócz rejestracji kolejnych etapów kręcenia Idiotów postawił sobie za cel stworzenie portretu filmowca upokorzonego i do końca pragnącego zachować artystyczną uczciwość. Lars von Trier pokazuje się w Upokorzonych nagi - dosłownie i w przenośni. Żaden z prasowych wywiadów nie pokazał tak bezpośrednio prawdziwej duszy von Triera, jego fascynacji i skrywanych lęków.
W dokumencie Jargila, zrealizowanym w znacznej części w poetyce ,,gadających głów", kluczami są jednak słowa, szczególnie słowo ,,upokorzenie" - upokarzać, być upokarzanym, mieć odwagę otworzyć się na każdą możliwość. ,,Myślę o tym [o pracy nad Idiotami] w sposób spazmatyczny - ujawnia w swoim intymnym dzienniku von Trier - jako o najprawdziwszej i najbardziej uczciwej rzeczy, jaką kiedykolwiek zrobiłem. Myślę o tym z taką samą radością jak pełen entuzjazmu impresjonista świadomy popełnianych błędów, kiedy widzi, że zasiane przez niego ziarno zaczyna kiełkować. Są to być może wielkie słowa. Ale czyż nie jest wspaniałe rozmyślanie o rzeczach radosnych, zamiast trwania w chorobliwym stanie głębokiej depresji, na którą cierpiałem w ostatnich tygodniach?"
Upokorzeni są filmem o artystycznej ingerencji człowieka, uporze w dążeniu do artystycznego spełnienia, a przede wszystkim o jego szczerości, bezbronności, wrażliwości. Są zapisem ekstremalnego procesu filmowej kreacji bliskiej, co może wydać się paradoksalne wobec reguł DOGMY, pracy malarza nakładającego na płótno najpierw podkład, a później kolejne warstwy farby,
 
Fragmenty dziennika Larsa von Triera z Upokorzonych
 
"Aktorzy zapomnieli imion postaci, używali więc swoich. Zderzenie rzeczywistości z fikcją. Interesujące jest to, że wiele improwizujemy. Aktorów zaskakuje jakaś sytuacja i z jakiegoś powodu nie wypełniają zadania. Obserwuję ich z zainteresowaniem, ale też i wymagam realizacji określonych zadań. Zapewnia mi to kamera z kastą na 60 minut zapisu. Sceny są bardzo długie, więc sytuacja może się rozwijać, a ja będę mogł wybrać odpowiednie ujęcia. Realizujemy film na taśmie wideo i mamy mnóstwo czasu. [...]
 
Zauważyłem, że zmienia się mój stosunek do aktorek. Na początku mojej kariery to była bardzo trudna sprawa. Byłem z nimi niemal w stanie wojny. Wiele się zmieniło podczas realizowania Królestwa, a szczególnie przy Przełamując fale. [...] Dochodzę do wniosku, że jest to o wiele zdrowsze niż wrogość. Być może są to dwie strony tego samego medalu. Może to być kłopotliwe dla aktorek i dla partnerki, ale - jak sobie ciągle powtarzam - każde uczucie jest dobre. Być może należy to przyjąć za fakt.
 
Odwiedzili nas ludzie upośledzeni, dotknięci mongolizmem, którzy są przemili. Jedynym problemem było to, że na początku żaden z aktorów nie trzymał się swojej roli. [...] Konsultant z zakładu dla umysłowo chorych zwrócił uwagę, że powinniśmy pokazać ich seksualność. Można by powiedzieć, że portretowanie upośledzonych bez tego aspektu raczej przypomina ewangeliczną literaturę na temat seksualizmu. Należało pokazać pełne spektrum, albo w ogóle dać sobie spokój. Powiedziałem mu o naszym problemie ze sprowokowaniem Jensa Albinusa do erekcji w damskiej szatni, pomimo dzielnych starań Susanne. Zaproponowałem zastrzyk, który zapewniłby mu dwugodzinną erekcję. Według mnie miał klaustrofobię. Ale muszę pochwalić Jensa, że w końcu mu stanął. Zastosowaliśmy wszystkie możliwe metody, Susanne także. [...]
 
W naszej dyskusji aktorzy ujawnili swoje zaangażowanie w kwestię idiotów. Dlaczego ważne jest upośledzenie i nasz pomysł. Wzruszyło mnie to. [...]
 
Ten film jest dużo mniej wykalkulowany niż Przełamując fale, ale z drugiej strony - dużo bardziej, choć może trudno to zrozumieć. Pozwoliłem sobie na liczne odniesienia do Wideberga i Tarkowskiego. Podczas filmowania naprawdę płakałem. A skoro to jest pamiętnik, wymagana jest pewna doza szczerości. Ścisnęło mnie w gardle. I nagle zacząłem obawiać się o mój talent. Nadal nie mogę spać w nocy. Dlatego teraz jestem śpiący. Ale godziny pracy nam się trochę pomieszały, więc staram się nie zasnąć. Prawdopodobnie z tego też nic nie będzie. Nadal obawiam się raka jaj. Tak ma być. Sądzę, że zawsze jest coś, co nie pozwala, by życie było łatwe. Dobre chwile, jakie miałem w życiu, były cholernie krótkie. Miałem nadzieję, że ciężka praca, jaką z pewnością jest kręcenie tego filmu, pomoże mi, może pomaga. Nie ogarnęła mnie do końca panika. Wydaje mi się, że lepiej potrafię przetrwać poszczególne ujęcia niż się spodziewałem. [...]
 
Jest 7 lipca. Korzystam z dyktafonu, w ramach skromnej próby kontynuacji mojego dziennika. Wczoraj wszyscy aktorzy obejrzeli dom. Poszło dobrze.
 
16 lipca. Dziś mieliśmy pierwszy dzień zdjęciowy. Obejrzałem nakręcony materiał. Byli beznadziejni. Zabawne, ale wcześniej nie zauważyłem, jak bardzo szarżują. Jakakolwiek poetyka czy potencjalne zainteresowanie upośledzeniem zostały zmarnowane.
 
Omówiliśmy, co było nie tak. Zasugerowałem, że muszą używać bardziej oszczędnych środków wyrazu. Sprawiło mi przyjemność kręcenia sceny, która stała się poważniejsza, niż było zamierzone. Scena w restauracji jest punktem wyjściowym filmu i w projekcie była śmieszniejsza.
 
Większość materiału filmowałem sam. Lubię to. Ale udział w tych długich sesjach napełnił mnie niepokojem ze względu na znaczenie mojej roli. Niesamowite, że zdecydowałem się podjąć to wyzwanie. Nadal będę uczestniczyc w czymś, co jest moim własnym pomysłem. Sądzę, że mówi to coś o histerii Larsa von Triera. Pomysł zrodził się w czasach, kiedy miałem letni domek w pobliżu miejsca zwanego Marjatta. Pewnie nie wiecie, że jest to zakład dla umysłowo chorych. Prowadzony jest zgodnie z tzw. teorią Steinera, według której ludzie z mongolizmem są aniołami, są darem dla ludzkości. Na tej właśnie idei wspierał się ten zakład. Że są darem."
 
 
fragmenty ścieżki dźwiękowej Upokorzonych
 
DOGMA - nowa wersja
 

DOGMA 95 jest grupą reżyserów filmowych powstałą w Kopenhadze wiosną 1995 roku.
DOGMA 95 stawia sobie za cel sprzeciwianie się "kreślonym tendencjom" we współczesnym kinie.
DOGMA 95 jest akcją ratunkową!
W 1960 roku miara się przebrała! Kino było martwe i należało je wskrzesić. Cel był słuszny, ale środki nie! Nowa Fala tylko obmyła brzeg i przemieniła się w szlam.
Slogany wolności i indywidualizmu stworzyły przemijające dzieła, ale nie poczyniły żadnych zasadniczych zmian. Nowa Fala była nastawiona wyłącznie na zdobywanie. Nowa Fala nigdy nie była silniejsza od stojących za nią ludzi. Antyburżuazyjne kino stało się w swej istocie burżuazyjne, ponieważ podstawą, na której oparto jego teorie, była burżuazyjna percepcja sztuki. Pojęcie autora było już u swych źródeł burżuazyjnym romantyzmem, całkowicie... błędnym!
Według DOGMY 95 kino nie jest indywidualistyczne!
Szalejąca dziś technologiczna burza niesie ze sobą ostateczną demokratyzację kina. Po raz pierwszy w historii każdy może robić filmy. Ale im bardziej dostępne staje się medium, tym bardziej wzrasta znaczenie awangardy. Nie jest przypadkiem, że słowo awangarda ma militarne konotacje. Dyscyplina jest właściwym rozwiązaniem... Musimy nałożyć naszym filmom uniform, gdyż film indywidualistyczny jest z definicji dekadencki!
DOGMA 95 sprzeciwia się indywidualistycznemu filmowi, przedstawiając zbiór niepodważalnych zasad zwanych ŚLUBAMI CZYSTOŚCI.
W 1960 roku miara się przebrała! Mówiono wtedy, że kino zostało upacykowane na śmierć; jednak od tamtego czasu środki upiększające rozpleniły się w kinie jeszcze bardziej.
Celem "najwyższym" dekadenckich twórców kina jest oszukiwanie widowni. Czy z tego właśnie jesteśmy tak dumni? Czy to wszystko, co przyniosło nam owe "100 lat"? Iluzje, przez które można przekazywać emocje?... Oszustwo wybierane przez indywidualnego artystę?
Przewidywalność (dramaturgia) stała się złotym cielcem, wokół którego tańczymy. Motywowanie przebiegu akcji wewnętrznym życiem postaci jest zbyt skomplikowane i nie należy do "sztuki wysokiej". Powierzchowna akcja i powierzchowne kino zbierają wszelkie pochwały, jak nigdy dotąd.
Rodzi się jałowość. Iluzja patosu oraz iluzja miłości.
Według DOGMY 95 kino nie jest iluzją!
Szalejąca dziś technologiczna burza wyniosła upiększenie do rangi Boga. Dzięki nowej technologii każdy i w każdej chwili może wypłukać ostatnie ziarna prawdy, dusząc je w śmiertelnym uścisku sesacji. Iluzje są wszystkim, za czym może skryć się kino.
DOGMA 95 sprzeciwia się filmowi iluzji, przedstawiając zbiór niepodważalnych zasad zwanych ŚLUBAMI CZYSTOŚCI.