LARS VON TRIER O FILMIE

Kadr z filmuNie zachwycały mnie specjalnie filmy fabularne Davida Lyncha, więc pytałem sam siebie, dlaczego podoba mi się serial Miasteczko Twin Peaks i na czym polega różnica między nim a jego filmami fabularnymi. I sądzę, że znalazłem odpowiedź. Miasteczko Twin Peaks musiało stanowić dla Davida Lyncha to, co ja nazywam pracą lewą ręką, w pozytywnym sensie tego słowa. Chodziło o to, żeby znaleźć coś, co nie jest zbyt osobiste. Pracując nad tematem, który nie jest zbyt drogi sercu, można czuć się naprawdę wolnym...

Wyobraź sobie, że będąc przez całe życie prawo-ręcznym, naraz - z powodu nagłego przypływu inspiracji, albo po prostu dla zabawy - zaczynasz używać lewej ręki. Początkowo widzisz to, czego można się spodziewać - koślawe bazgroły, nie przypominające liter. Po chwili jednak nie możesz się oderwać od nowego zajęcia i doskonalisz pojedyncze słowa, całe zdania. Gdybyś napisał je prawą ręką, pozostawiłyby jedynie niesmak - byłyby banalne. Nieudolność liter napisanych lewą ręką staje się więc niespodziewanie przedmiotem zachwytu. W tym właśnie momencie powinieneś wziąć pióro z powrotem do prawej ręki i uznać, że po prostu dobrze się bawiłeś. Jeśli tego nie zrobisz możesz zakochać się w tych prymitywnych kulfonach... w ich pięknie... i grozie.

Kopenhaga, lipiec 1994


Stig Björkman: Po pierwszej serii Królestwa i wielkim sukcesie Przełamując fale mogłeś pozwolić sobie na przekazanie reżyserowania kontynuacji tej serii innemu reżyserowi. Co wpłynęło na twoja decyzję przejęcia dowodzenia i zabrania się za Królestwo II?

Lars von Trier: No tak, zasadniczo... (długa pauza). To trudno powiedzieć. Ale ponieważ napisałem scenariusz z Nielsem Vorselem, więc... Naprawdę już nie pamiętam, jak ten pomysł zrodził się w mojej głowie. Zawsze jednak zakładałem, że to ja będę reżyserował. (...) Z drugiej strony zdawałem sobie, że muszę zrobić coś specjalnego w części drugiej. Nigdy nie robiłem niczego dwa razy w ten sam sposób w moim życiu, choć przypuszczam, że mógłbyś powiedzieć, że pod tym względem się zmieniłem.

SB: Królestwo II odczuwa się jako mniej mroczne niż Królestwo I. Czy jest tak ponieważ zżyłeś się z bohaterami swojej historii i jesteś do nich nastawiony bardziej przyjacielsko?

LvT: Myślę, że ma to bardziej związek z moją ogólną postawą. Tak ukształtowałem dialogi, by były jednocześnie bardziej komiczne, ale - z drugiej strony - także bardziej cięte. Nowe epizody zawierają poza tym generalnie więcej scen komediowych. (...) Jest w Królestwie II więcej fajerwerków, niż w Królestwie I i w tych nowych odcinkach akcja jest dwa razy szybsza, niż w poprzednich. W Królestwie I mieliśmy, powiedzmy, pięć równorzędnych wątków, które rozwijane były równolegle, teraz jest ich jedenaście czy dwanaście. (...) Sprawy przybierają również obrót w szybszym tempie, ponieważ w Królestwie II naprawdę jesteśmy bliżsi końca tej historii i ostatecznej (...) konkluzji.

Kopenhaga, czerwiec 1997 r.