W KINACH OD 19 MARCA
 
GUTEK FILM
 
GLOSY PRASY
Widownia potrafiła docenić największe odkrycie weneckiego festiwalu - dziesięciominutową owacją przyjęto na pokazie dla publiczności rosyjski debiut Powrót Andrieja Zwiagincewa. Jest to jeden z filmów przykuwających od pierwszej sceny, świadomych celu ukrytego gdzieś w głębi, poza filmem. Powrót ma dyscyplinę Prostej historii Lyncha, hitchcockowski suspens.
Tadeusz Sobolewski, Gazeta Wyborcza

 


Z filmowego punktu widzenia, wysoka wartość Powrotu jest niezaprzeczalna. Napięcie rośnie z ujęcia na ujęcie i osiąga punkt szczytowy w scenach, w których prócz kołysania traw na wietrze i szmeru drzew nic się nie dzieje. Także rozwiązania muzyczne i wizualne zachwycają, a używam tych staromodnych określeń zamiast "soundtracku" i "suspensu", bo mamy tu do czynienia z prawdziwą sztuką. Film Zwiagincewa chwilami ogląda się jak thriller, częściej jak amerykańskie kino hiperrealistyczne w duchu wczesnego Scorsese i Van Santa, gdzie zupełnie realistyczny obraz przekształca się, nagle i bez wysiłku ze strony reżysera, w mit lub przypowieść.
Andriej Płachow, "Kommiersant"

 


Zwiagincew potrafi opowiadać o spiętrzonych uczuciach, o ambicjach, o ranach duszy, o podstawowych wartościach, które uleciały gdzieś w chaosie świata, a które tworzą człowieka. Ta wzruszająca historia mogłaby się zdarzyć w każdym miejscu i w każdym czasie, bo sięga do archetypów. Wielkie brawa dla Rosjan i ich pięknego, magicznego obrazu. Byli największym odkryciem tego festiwalu i bardzo zasłużenie dostali najwyższe trofeum.
Barbara Hollender, "Rzeczpospolita"

 


Jeśli jednak wartość Wenecji mierzyć wielkością nowych odkryć, nie było tak źle. Największe objawienie pochodzi z Rosji i nazywa się Andriej Zwiagincew. 38-letni debiutant z Moskwy zachwycił Powrotem - jak przed laty zachwycali jego rodacy Nikita Michałkow czy Andriej Tarkowski. "Wyszedłem z kina na kolanach. Zapamiętajcie nazwisko Zwiagincew, bo będzie o nim głośno" - zachwycał się dziennikarz włoskiej "Cinemy". Amerykanie od razu nazwali Powrót rosyjską Prostą historią. (...).Jest w tej historii sporo z dostojewszczyzny, ale i z przewrotności Gogola. Dużo poezji, ale też proza życia. Słowem - rosyjska dusza w całej krasie.
Justyna Kobus, "Wprost"

 


Wielkie kino, film który przejdzie do historii.
gość serwisu stopklatka.pl

 
ROSYJSKA PRASA O ZŁOTYM LWIE DLA FILMU ANDRIEJA ZWIAGINCEWA

 
Entuzjastyczne komentarze przeważają w rosyjskiej prasie po tryumfie rosyjskiego filmu Powrót Andrieja Zwiagincewa, który w sobotę zdobył Złotego Lwa na 60. Festiwalu Filmowym w Wenecji. "Kolektywne zwycięstwo rosyjskiego kina", "Rosyjska twórczość znów na światowych ekranach", "Tryumf bez precedensu"- to tytuły w poniedziałkowych gazetach. "Trudno nie docenić tego zwycięstwa w kontekście stanu rosyjskiego kina. Trudno nawet zdać sobie sprawę, jak bardzo się od zwycięstw odzwyczailiśmy" - pisze dziennik "Kommiersant". "Było to widać po pełnej szału reakcji rodzimych dziennikarzy, w czasie gdy dla obserwatorów z Zachodu wielkie rosyjskie zwycięstwo wyglądało na całkiem naturalne" - dodaje. "Rossijskaja Gazieta" zauważa z kolei, że przyznanie Powrotowi głównej nagrody w Wenecji to przełamanie panującego w Rosji stereotypu głoszącego, że Rosjanie przegrywają festiwale z powodu powszechnego niezrozumienia ich kultury. "Nasi krytycy będą musieli zapomnieć o swoich ulubionych sądach, jakoby Rosja nie była teraz w modzie" - pisze.
 
Według "Niezawisimej Gaziety", film Zwiagincewa wpasował się w gusta zachodnich odbiorców i przypomina już wcześniej cenioną na Zachodzie rosyjską twórczość. "Zachód lubi takie rosyjskie kino. Nie na darmo popularny jest tutaj Tarkowski, którego dzieło na dodatek cytuje w swoim filmie Zwiagincew. Tak więc wróciliśmy do tego, od czego zaczynaliśmy" - pisze dziennik.

 

Projekt i realizacja, hosting: Stopklatka.pl