PRASA O FILMIE
 
"Nie jest to całkowicie ciąg dalszy Chungking Expres, chociaż zawiera wiele odniesień do tamtego filmu i jeden wspaniały moment, kiedy Kaneshiro Takeshi parodiuje za ladą baru Midnight Express poruszanie się Faye Wong. Fallen Angels jest o wiele bardziej mroczną podróżą przez nocne życie Hong Kongu. Pięcioro głównych bohaterów (czworo z nich - w specyficznym dla Wonga stylu - mówi dużo z poza kadru) jest desperacko samotnych, na granicy histerii. Mężczyźni są małomówni, skłonni do okrucieństwa, zablokowani emocjonalnie. Kobiety są hałaśliwe, wyrzucające z siebie emocje i obsesyjne. Każde zaś z nich jest płochliwe a ich momenty przebywania razem są pełne wahań i chęci ucieczki.
 
Częściowo dlatego, że dwa strumienie narracji są luźno powiązane a częściowo dlatego, że Fallen Angels został sfilmowany i zmontowany w bardzo złożony sposób, film jest trudny do pełnego zrozumienia po pierwszym obejrzeniu. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że opowieść o płatnym zabójcy i zakochanej w nim agentce jest historią ponurą, naśladującą czarny kryminał, podczas gdy nocne wyczyny He Shiwu są zabawne na pograniczu farsy. Niewiele filmów ma odwagę na zmianę tonacji ze sceny na scenę, niemal nie zważając na możliwość nadążenia za tym widowni. Powracające wyjaśnienia wizualne nie tylko komplikują i odwracają samą akcję lecz także zakłócają klarowność logiki strukturalnej filmu. Poszczególne sceny okazują się być w tym samym stopniu uzależnione od zmieniającego się rytmu i koloru, co tematu czy motywu. To co z początku wydaje się zwykłą składanką, zmienia się w skomplikowaną mozaikę.
 
Opis bohaterów i problemów mógłby być bardziej treściwy. Rozpoczynające film ujęcie, na przykład, ukazuje pierwsze bezpośrednie spotkanie zabójcy i jego agentki, a ich konwersacja ogranicza się do szybkiej wymiany uwag dotyczących ich zawodowego związku: "Jesteśmy nadal partnerami ? - Byliśmy nimi od 155 tygodni. Ale partnerzy nie mogą angażować się emocjonalnie". W tym samym czasie wizualne zniekształcenie obrazu (szerokokątny obiektyw, który powiększa przestrzeń dzielącą bohaterów) zapowiada sposób, w jaki Fallen Angels będzie filmowany. Obraz jest monochromatyczny, co stanowi konwencję filmu podkreślającą odosobnione momenty prawdy w relacjach bohaterów. Wong Kar-Wai utrzymuje zwartość dramatyczną i stylistyczną przy pomocy ognia zaporowego wizualnej, werbalnej i muzycznej informacji. Wiemy z reakcji prasy brytyjskiej na Chungking Express, że ten styl realizacji jest niezrozumiały i/albo niekonsekwentny dla seniorów naszej krytyki filmowej. Inni jednakże uważają go za ogromnie nowatorski.
 
Odejście filmu w kierunku wyraźnej zwartości sprawia, że stanowi on krok wstecz w stosunku do Days of Being Wild, Ashes of Time i Chungking Express. Dowcipne filmowanie z ręki, znajome z wcześniejszych filmów, jest tu nadal bogate. Ale rezonans żartów bywa często melancholijny, jak to ma miejsce w instrukcji dla zabójcy, która jest zakodowana jako wiadomość o spotkaniu przyjaciół. Samotność jest zdecydowanie siłą odśrodkową filmu. Łączy się z pełnymi udręki zdjęciami masturbującej się agentki, pragnącej uśmierzyć ból tęsknoty za pracującym dla niej zabójcą. Wyrównują ten nastrój momenty zdecydowanie zabawne, z najbardziej spektakularnymi - w którym Baby bezwstydnie podrywa zabójcę lub kiedy He Zhiwu filmuje kamerą wideo swego ojca.
 
Ogólny sens współistnienia bólu i przyjemności, anomalii i podniecenia, jest nowy w pracy Wong Kar-Waia. Podstawa istniejących tu ambiwalencji leży w języku filmowym: szerokokątnym zniekształceniom, przy których pomocy Chris Doyle mistrzowsko kreuje efekt dystansu w bliskości towarzyszy skomplikowany montaż Williama Changa, nie cofającego się przed wizualną i dźwiękową dysharmonią. Podobną ambiwalencję wprowadza komentarz z offu, w którym bohaterowie zwracają się do widowni z rodzajem łatwej zażyłości, której nie są w stanie osiągnąć między sobą. Wywołuje to stale obecne niepokojące uczucie, że każda emocja i każdy przelot myśli musi wywołać swoje przeciwieństwo.
 
Fallen Angels wprowadza te zawiłości w świat, który ma takie same odniesienia do Hong Kongu 1995 roku co Alphaville [Godarda] do Paryża anno1965. Jeśli film nie osiągnął wielkości, winę za to ponosi częściowo słaba obsada: ani Leon Lai ani Michele Reis nie wprowadzają na ekran życia, chociaż Kaneshiro Takeshi i Charlie Young są wspaniali, zaś Karen Mok prawdopodobnie nie będzie w stanie uciec od postaci Baby, tak jak Tony Perkins od postaci Normana Batesa.
 
Najważniejsze jest jednak to, że w swojej zasadniczej konstrukcji Fallen Angels podjął przy realizacji wszelkie ryzyko znane kinematografii i odniósł w tym w znacznie większym stopniu triumfalny sukces, niż przegraną."
 
Tony Rayns "Sight and Sound", wrzesień 1996
 
"Festiwalowy ulubieniec Wong Kar-wai kontynuuje swoją twórczość po wychwalanym przez krytykę Chungking Express, realizując dzieło jeszcze bardziej skomplikowane technicznie, Fallen Angels. Jednakże wielowątkowa opowieść o nocnych stworzeniach Hong Kongu jest trochę komercyjna i stanowi krok wstecz z powodu chybionej niejednolitej narracji i wizualnego rozpasania, które dewaluują humanistyczny wymiar filmu.
 
Głównymi bohaterami są tu Zabójca (Leon Lai Ming), anonimowy morderca na zlecenie i Ho (Takashi Kaneshiro), mężczyzna, który bierze we władanie zamknięte sklepy tworząc sobie wygodny stały rynek zbytu. Poza nimi występuje zleceniodawczyni zabójcy i dwie inne kobiety. Ilustrując krzyżujące się ścieżki ich losów reżyser uznał za zabawne, by ograniczyć pulsujące życiem miasto do małej społeczności egzystującej "po godzinach".
 
Opowiadany głównie z poza kadru Fallen Angels jest pełen chaosu, zrealizowany przy zastosowaniu gwałtownych cięć, dziwnych kątów widzenia i zniekształconych ujęć. Efekt całości jest wskutek tego dezorientujący i niewiarygodny z powodu komentarza, który brzmi jak napisy komiksowe i niewiele pomaga w zrozumieniu historii.
 
Nici opowiadanego wątku są stosunkowo banalne. Killer jest świadomym swych przewin wykonawcą wyroków, który twierdzi, iż atrakcyjność jego pracy polega na tym, że jego agent (Michelle Reis) podejmuje wszystkie decyzje operacyjne. Blondie (Karen Mok) szaleje za nim, ale Cherry (Charlie Young) jest przekonana, iż Blondie jest przedmiotem zainteresowania nie pokazanego w filmie Johnny'ego i angażuje Ho by pomógł jej namierzyć rywalkę. Historia brzmi bardziej spójnie gdy jest opowiadana, niż gdy w chaotycznej manierze rozwija się na ekranie.
 
Połączenie technicznej maestrii Wonga z jego niezwykłym zmysłem obserwacji powoduje, że film wciąga nas w wir wydarzeń niemal hipnotycznie. Przy udziale przenikliwych zdjęć operatora Christophera Doyle'a Fallen Angels jest pełnym życia obrazem z gatunku nocnego koszmaru, bardziej pociągającym niż odrażającym. Reżyser jednak przytłumia wrażenia przez nagłe cięcia i przejścia do innej scenerii, jakby wątpił w siłę danego momentu filmu.
 
Tak więc przeplatające się tu komedia i dramat zostają pozbawione ostrości, chociaż są wyróżniające się ujęcia, których wrażenie pozostaje w pamięci długo po zniknięciu z ekranu. Dziwaczny zestaw bohaterów Fallen Angels dokonuje fantastycznego zanurzenia się w wir nocy i aktorzy tworzą tu niezwykłe, halucynacyjne wizje.
 
Wong jest niekwestionowanym, niepohamowanym w swoich pomysłach talentem. Jego poprzednie prace świadczą o niespotykanym i znakomitym panowaniu nad zachowaniem równowagi między skrajnościami. To czego potrzebuje teraz, to zrealizowanie bardziej przystępnej historii, by przełamać swoją wyrafinowaną pozycję i stać się dostępnym szerszej publiczności.
 
.................., "Variety", 2 październik 1995
 
"Wong Kar-Wai, twórca z Hongkongu, reżyser Chungking Express jest znany z możliwości zrealizowania w filmu w czasie, który zabiera innym twórcom dotarcie do ich agentów. (Chungking Express narodził się z pomysłu, by zrealizować film w czasie krótszym niż trzy miesiące, kiedy Wong i jego ekipa znaleźli dziurę w programie po zakończeniu zdjęć do Ashes of Time).
 
Jednak wyposażenie, którego pragnął użyć Wong, nie zawsze było dostępne wtedy, kiedy tego potrzebował. Okazało się to szczególnie frustrujące przy realizacji Fallen Angels, delirycznego thrillera, którego realizacja została podjęta po zakończeniu Chungking Express.
 
Pracując ze swoim stałym operatorem Chrisem Doyle, Wong mógłby wzmocnić dezorientujący efekt zdjęć, który pragnął osiągnąć, gdyby filmował w formacie CinemaScope. Szerokoekranowy film wymaga anamorficznej zwięzłości w trakcie realizacji zdjęć, a następnie wyświetlania przez odpowiednio dostosowaną soczewkę dającą możliwość rozszerzenia obrazu do współczynnika 2,35 - czyli o 25% szerszego, niż w przypadku zdjęć na Panavision 1,85.
 
Hong Kong, miasto szczególnie interesujące wizualnie , sfilmowane w ten sposób mogłoby stać się bardzo interesującym tematem. Jednak w Hong Kongu jest do dyspozycji relatywnie mało CinemaScope i kamery te są stale potrzebne głównemu nurtowi twórców filmów wojennych (z których bardzo niewielu używa jako scenerii współczesnego miasta). W desperackiej próbie, by osiągnąć pożądany efekt Wong zaryzykował sfilmowanie materiału w normalnym, szerokoekranowym standardzie, by poźniej wyświetlić go przez szerokokątny obiektyw, co daje efekt przeciwny temu, jaki występuje przy wyświetlaniu filmu zrealizowanego na Scope."
 
"Sight and Sound" kwiecień 1996