|
Z Kate Winslet rozmawia Sophie Benamon
"Kiedy Titanic pływał po całym świecie od sukcesu do sukcesu, jego młoda bohaterka zdecydowała się wyjechać do Maroka, żeby kręcić skromny film realizowany przez szkockiego reżysera Gilliesa MacKinnona. Chociaż 22-letnia Kate Winslet objawiła się przy dźwiękach fanfar w królestwie gwiazd, nadal stąpa po ziemi, w Marrakeszu. Płomienne oczy w kolorze nieba, papieros w dłoni, ostentacja w sposobie mówienioa, dziwne pomieszanie słodyczy i determinacji do godnego przejęcia pałeczki przez młode pokolenie brytyjskich aktorów. |
|
|
S.B.: Czym stał się dla pani udział w przedsięwzięciu, które stało się jednym z największych sukcesów w historii kina? |
K.W.: Było to dla mnie naprawdę nowe doświadczenie. Filmy, w których grałam, były zawsze dobrze przyjmowane przez krytykę, z Titanikiem rzecz miała się inaczej. Wszyscy chcieli go zobaczyć. Wszyscy o nim mówili, a kiedy już poszli do kina, wychodzili z niego w milczeniu. (...) Jestem dumna, że jestem Angielką i że uczyłam się zawodu w Wielkiej Brytanii, kręcąc filmy brytyjskie i z brytyjskimi aktorami. Wywiozłam te swoje doświadczenia do Hollywood, ale nigdy nie onieśmieliłabym się marzyć o takim sukcesie. Zdaję sobie sprawę, że osiągnięcie takiego sukcesu przez aktorkę brytyjską jest czymś nieprawdopodobnym. To przyjemne uczucie, ale równocześnie mam jakby coś w rodzaju poczuccia winy, że nie mogę dzielić tych sukcesów z moimi przyjaciółmi - aktorami angielskimi. To, że zagrałam główną rolę w najdroższym ze zrealizowanych dotąd filmów, i chyba najbardziej obsypanym nagrodami, nie znaczy wcale, że zamierzam z Anglii i zostać gwiazdą. Raczej nie. |
|
S.B.: Zdecydowała się więc pani nakręcić film W stronę Marrakeszu. Spodobał się pani ten projekt? |
K.W.: Kiedy zaproponowano mi rolę w filmie W stronę Marrakeszu, przede wszystkim ucieszyłam się, że nie będę musiała wciskać się w gorset!! A mówiąc poważnie, musiałam dokonać radykalnej zmiany. Byłam bardzo zmęczona po kręceniu Titanika, przede wszystkim psychicznie. Wiedziałam, że muszę zagrać w jakimś filmie.... |
|
S.B.: ... normalnym? |
K.W.: Tak, normalnym, może nie tak wielkim. W czymś co pozwoliłoby postawić nogę na ziemi. |
|
S.B.: Przenieść się do Maroka po maratonie na Titaniku to chyba niezbyt naturalne dla angielskiej domatorki? |
K.W.: Szczerze mówiąc po dziewięciu miesiącach kręcenia Titanika teraz wszystko wydaje mi się krótkie. Nie bałam się tych dziesięciu miesięcy w Marrakeszu. |
|
S.B.: Zagrała pani matkę dwóch dziewczynek. Czy ta rola pani odpowiadała? |
K.W.: Bardzo. Chociaż mam tylko 22 lata. Dorastałam wśród gromadki dzieci. Poza tym grałam już matkę w Więzach miłości. W macierzyństwie najważniejsza jest miłość, trzeba bezgranicznie kochać. Tego nauczyli mnie moi rodzice. Moje dzieciństwo było pełne wolności. Trochę tak jak w filmie. Może dlatego ta rola tak mnie zafascynowała. Przypomniałam sobie sposób, w jaki byłam wychowywana. Poza tym wszystko w naszej rodzinie decydowało się zawsze w ostatnim momencie, ponieważ nie mieliśmy zbyt dużo pieniędzy. Kiedy mieliśmy wyjechać na wakacje na wieś, zawsze decydowaliśmy się w ostatniej chwili. To było wspaniałe. Spędzaliśmy czas bardzo aktywnie, zawsze na dworze, zawsze w zieleni. |
|
S.B.: Zanim zaczęły się zdjęcia do filmu, spotkała się pani z Bernardine, która była powieściowym powieściowej Julii. Zawsze tak rzetelnie przygotowuje się pani do zdjęć. |
K.W.: Bardzo lubię tak pracować. Najpierw wyobrażam sobie moją postać w dzieciństwie, z rodziną, jej przyzwyczajenia, charakter, powoli dochodzę do momentu, w którym toczy się akcja filmu. Wszystko dzieje się tak, jakby odnosiło się do rzeczywistej postaci. Tu było prościej, ta postać istniała. Wiele sobie obiecywałam po spotkaniu z Bernardine. Zadawałam jej mnóstwo pytań. A ona była tak wspaniałomyślna i szczera w zwierzeniach o macierzyństwie, o ucieczce do Maroka. Julia jest wspaniała postacią, ma taki głód poznawania. (...) |
|
"Studio Magazine" marzec, 1998 |
|